I poczuł, że ogarnia go smutek,
zasrany żal nad sobą, uczucie, jakie mogą wywołać wspomnienia, te
niechciane obrazy, które wypełzają nie wiadomo skąd właśnie wtedy, gdy
umysł powinien być chłodny i jasny, jak chłodna i jasna jest
teraźniejszość. – A. Stasiuk, Dziewięć
Znowu czytam Andrzeja Stasiuka, więc
muszę cytować. Mam „Dziewięć”, „Przez rzekę” i jedenaście dni ferii. A w
poniedziałek mam melanż. Tak właśnie napisali – melanż. Momentalnie
stają mi przed oczami wszystkie wakacyjne spotkania i coś we mnie
krzyczy: „nie chcę, nie chcę, nie chcę”. Potem przypominam sobie
fragment smsa: „ale pamiętaj, ten temat jest jeszcze nie skończony i
wrócimy do niego”, a we mnie coś pyta: „po co, po co, po co?!” Wszystko
przeminęło, uspokoiło się, więc nie warto sięgać do rzeczy wypalonych.
Nie muszą przecież wiedzieć, co działo się wtedy, w mojej głowie, i jak
długo szarpałam się ze sobą, próbując nie zadać ostatecznego ciosu
wywołanego strachem. (Tylko proszę nie interpretować tego jako zamachu
samobójczego, bo tu nie o to chodzi. ;P) To było tak dawno. Nie wracajmy
do tego, choć zdaję sobie sprawię, że cholernie ciekawie byłoby słuchać
o tym, jak…
Pójdę w poniedziałkowy wieczór, wiedząc, że to nasze ostatnie posiedzenie we cztery, bo wyjazdy za granicę się zdarzają i to właśnie teraz. Pójdę i poproszę ją o nie przypominanie tamtej wymiany smsów, a potem przemilczę wszystko i nastąpi zapomnienie całkowite.
Mam przecież ferie; chcę się bawić i dużo spać. Chcę wypełnić posesyjną pustkę, bo gdy huragan odchodzi, nagle jest nienaturalnie cicho i spokojnie. Czuję się dobrze ze swoim chceniem prostych rzeczy, więc po co dyskutować o sensie istnienia, skoro można pooglądać zabawne programy i porozmawiać o pogodzie? I warto żyć, bo SHINee ma comeback w Korei (w końcu!), Placebo na początku lata wyda nowy album, a Tegan and Sara będzie dużo koncertować. Warto żyć, bo mam jeszcze dużo ciekawych książek do przeczytania i kilka osób do odwiedzenia, choćby po to, aby nakopać im za to, iż swego czasu namieszali mi w głowie; nawet jeśli miałam w tym swój większy współudział. (Pozdrawiam koleżanki z gadu-gadu. :D)
Pójdę w poniedziałkowy wieczór, wiedząc, że to nasze ostatnie posiedzenie we cztery, bo wyjazdy za granicę się zdarzają i to właśnie teraz. Pójdę i poproszę ją o nie przypominanie tamtej wymiany smsów, a potem przemilczę wszystko i nastąpi zapomnienie całkowite.
Mam przecież ferie; chcę się bawić i dużo spać. Chcę wypełnić posesyjną pustkę, bo gdy huragan odchodzi, nagle jest nienaturalnie cicho i spokojnie. Czuję się dobrze ze swoim chceniem prostych rzeczy, więc po co dyskutować o sensie istnienia, skoro można pooglądać zabawne programy i porozmawiać o pogodzie? I warto żyć, bo SHINee ma comeback w Korei (w końcu!), Placebo na początku lata wyda nowy album, a Tegan and Sara będzie dużo koncertować. Warto żyć, bo mam jeszcze dużo ciekawych książek do przeczytania i kilka osób do odwiedzenia, choćby po to, aby nakopać im za to, iż swego czasu namieszali mi w głowie; nawet jeśli miałam w tym swój większy współudział. (Pozdrawiam koleżanki z gadu-gadu. :D)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz