Nie umieram, jeszcze nie, to „tylko”
anemia, nie pierwsza w moim życiu, choć pierwsza leczona, drogie witaminy na
receptę i moje mroczki przed oczami oraz osłabienie zniknął, a twarz nabierze
kolorów. Oryginalnie moja karnacja jest blada, ale teraz widać rysujące się pod
oczami żyłki. Miałam pierwszy raz w życiu pobieraną krew, po dwudziestu pięciu
latach istnienia, niesamowite uczucie, podejrzanie bezbolesne, jeśli będę kiedyś
zdrowa (bo istnieje we mnie niejedno przeciwwskazanie), oddam krew. Często
miałam problemy z jedzeniem, na różnych poziomach i z różnych przyczyn, nie tak
dawno wydało mi się męczące i bezsensowne, że człowiek musi codziennie jeść,
już nie wspominając o tym, że nie powinien tylko zapchać żołądka, ale dziennie dostarczyć
organizmowi odpowiednią ilość potrzebnych witamin i mikroelementów. Czy to jest
możliwe? Męczy mnie życie na poziomie wegetacji, chciałabym robić coś więcej
niż martwić się o to, co jeść, aby trwać, i zastanawiać się, skąd wziąć
pieniądze, aby kupić jedzenie. Chciałabym, aby mój okres magicznie wrócił, a
pisk w uszach magicznie ustał. Jestem dzisiaj wyjątkowo zmęczona, z
pobolewającą głową i ciągnącym się rozkojarzeniem. Idę już spać, choć mogłam wcześniej,
mogłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz