5.03.2016

876.



Nie umieram, jeszcze nie, to „tylko” anemia, nie pierwsza w moim życiu, choć pierwsza leczona, drogie witaminy na receptę i moje mroczki przed oczami oraz osłabienie zniknął, a twarz nabierze kolorów. Oryginalnie moja karnacja jest blada, ale teraz widać rysujące się pod oczami żyłki. Miałam pierwszy raz w życiu pobieraną krew, po dwudziestu pięciu latach istnienia, niesamowite uczucie, podejrzanie bezbolesne, jeśli będę kiedyś zdrowa (bo istnieje we mnie niejedno przeciwwskazanie), oddam krew. Często miałam problemy z jedzeniem, na różnych poziomach i z różnych przyczyn, nie tak dawno wydało mi się męczące i bezsensowne, że człowiek musi codziennie jeść, już nie wspominając o tym, że nie powinien tylko zapchać żołądka, ale dziennie dostarczyć organizmowi odpowiednią ilość potrzebnych witamin i mikroelementów. Czy to jest możliwe? Męczy mnie życie na poziomie wegetacji, chciałabym robić coś więcej niż martwić się o to, co jeść, aby trwać, i zastanawiać się, skąd wziąć pieniądze, aby kupić jedzenie. Chciałabym, aby mój okres magicznie wrócił, a pisk w uszach magicznie ustał. Jestem dzisiaj wyjątkowo zmęczona, z pobolewającą głową i ciągnącym się rozkojarzeniem. Idę już spać, choć mogłam wcześniej, mogłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz