13.03.2020

1077.

Dostałam laptopa i mam siedzieć w domu. Mam pracować w domu. Pomijając to, że ogólnie to nie mam pracy; oficjalnie. Będę grzecznie pracować przez 8 godzin, z zegarkiem w ręku, bo praca chroni przed zgłupieniem od nic nie robienia. Moja twarz ma się źle, bo zbliżają się kobiece dni. Wróciłam dzisiaj do domu i rozdłubałam wszystko, co mnie wkurzało, ku chwale siedzenia w domu i radości, że to spokojnie się zagoi. Liczę, że to był mój ostatni raz, że  przez czas siedzenia w domu pozwolę swojej skórze odpocząć. Nauczę się unikać luster. Nauczę się nie patrzeć na siebie przez pryzmat twarzy i pogodzę się z tym, że nic już nie uratuje tych plam bez włożenia w to grubej forsy, której nie mam. Ale moja wina, powinna związywać sobie ręce.  Nie będę tracić czasu na dojazdy. Zacznę codziennie ćwiczyć, czytać książki i oglądać filmy. Postaram się nie nabawić bezsenności. I będę myśleć o tym, że nagle przestałam stresować się tym jednym spotkaniem, bo ono i tak się nie wydarzy, wszyscy siedzą w domu, wszystko jest nagle takie odległe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz