Nie chcę brzmieć dramatycznie, ALE, zabij mnie, bo to życie nigdy nie było dla mnie. Jestem zmęczona tym życiem, w którym wszystko poszło nie tak i dla którego nie mam rozwiązania, bo mnie na to nie stać. Nie mogę dźwigać problemów innych, bo przygniatają mnie własne. W którym momencie moje życie zeszło na zły tor? W którym momencie stojąc na rozdrożu wybrałam złą drogę i szłam nią tak długo, że było już za późno, aby zawrócić? Jestem jak dziecko, które przeraża i odpycha świat dorosłych. Słucham tych wszystkich konferencji, wywiadów, rad mądrych (a może tylko "mądrych"?) ludzi i czuję się jeszcze bardziej zagubiona, bo nie wiem, jak sobie pomóc. Każda historia jest inna, a moja jest tak ciężka, że przygniotłaby każdego. Chciałabym mieć zwykłe, proste i spokojne życie, bez myślenia o tym, że zostałam w tyle za wszystkimi dorosłymi znajomymi i nie potrafię, a właściwie nawet nie chcę ich doganiać. Nie mam nikogo, kto zrozumiałby mojego dylematy. Nie ma takich pieniędzy, które naprawiłby błędy lat mojego dorastania. Nie ma takich możliwości, aby wyjąć mój mózg i włożyć inny, poprawnie działający. Chciałabym, aby ktoś zabrał mnie na tę jedyną randkę, na której nigdy nie byłam. A potem mogę wpaść pod samochód, bo nie mam siły na nic więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz