24.10.2025

1795.

Myślę o tym, że pisałam w tym roku wyjątkowo dużo, a jeszcze trochę tegorocznych dni przed nami, stanowczo za dużo. Mimo to nic nie przebije roku 2013. Kim wtedy byłam? Nie pamiętam, ale na pewno musiałam wypisać z siebie wiele sytuacji, aby przetrwać. Przeczytałam ostatnio książkę “Strużki”. Przygnębiła mnie niespodziewanie mocno, a zaczęła się nudnie i schematycznie, ot młodzież nie radząca sobie z rzeczywistością, a potem z tej młodzieży wyrośli dorośli, tacy jak my, grający zawsze przed wszystkimi, nie potrafiący mówić wprost o swoich uczuciach. Potem obejrzałam film “Kiedy stopi się lód”. Zupełnie nie spodziewałam się tak drastycznych scen i celu, w jakim zostanie wykorzystany lód. Dobiło mnie to. Następnego dnia włączyłam koreański film “Normalna rodzina”, cudem znalazłam taki z napisami, oczywiście w otchłaniach internetu. Uwielbiam takie filmy, gdzie nie wiadomo, czego spodziewać się po bohaterach, a na pewno nie takiego zakończenia. Jak to mówią raz na wozie, raz pod wozem. Myślę o tych historiach, które poznałam przez te dni i uwierzyć nie mogę jak ciężko jest wszystkim, nawet fikcyjnym bohaterom. Wiele kryje się w drugim człowieku, a prawdą jest, że nikt nie skrywa dobrych rzeczy. Nie rozumiem wielu ludzi. Nie rozumiem nawet siebie. Choć to nie tak. Rozumiem siebie za dobrze, nie rozumiem tylko, jak mogłabym stać się kimś innym i właściwie w jakim celu. Pamiętam, gdy pisałam magisterkę, okropny czas, ale za to poznałam ciekawe malarskie osobowości. Pamiętam słowa Józefa Pankiewicza, który czerpał z Goethego, a brzmiały one “Tylko przemienia pozostaję wierny. Powinniśmy nie być, ale wszystkim stawać się… i dopóki nie ma w tobie tego umieraj i stawaj się, jesteś tylko smutnym przechodniem na mrocznej ziemi.” Zbyt długo tkwię w jednym miejscu, chciałabym być już kimś innym, gdzieś indziej, u boku innych ludzi, najbardziej chciałabym nie być, choć moje nie bycie oznacza nie bycie na Ziemi, a w innym świecie, w który wierzę, dlatego tak się tutaj męczę. Mam nadzieję, że się mylę, ale czasem wydaje mi się, że któreś z nas powie o jedną rzecz za dużo i posypie się wszystko na raz. Znowu. Z drugiej strony wiem, że się mylę, bo nigdy nic nie mówię. Nawet nie wiem, jaki słów miałabym użyć. Pamiętaj, ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Wielu rzeczy o ludziach chciałabym nie wiedzieć, ale już za późno; będę te informacje nosić w sobie do końca życia. To jak drobne kamyczki, które uwierają w bucie i niby możesz iść, bo co tam taki mały kamyczek, a jednak ciężko czuć go nieustannie pod stopą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz