Nie zostało ze mnie wiele, mnie w sobie, kim byłam, kim powinnam być i czemu mnie nie ma. Jestem pochłonięta niesprawiedliwością zdarzeń, które mnie dotknęły i dotykają, zwłaszcza nocą. Trauma. Przecież nikt nie reaguje w taki sposób na takie błahostki, ale moje ciało pamięta tamte ponure lata i drży. Nie drży mi głos, jestem stanowcza i bojowo nastawiona, a potem gdy zamykają się wszystkie drzwi, a na końcu te do mego pokoju, który nawet nie jest mój, jest obcym domem, w którym mieszkam, bo lepiej tu niż na ulicy, rozpadam się na kawałki. Ile takich scen widziało kino światowe? Klasyka gatunku. Za zamkniętymi drzwiami rozgrywają się największe i najcichsze osobiste dramaty, wtedy gdy nikt nie patrzy. A na końcu ta złość, że gdybym była kimś innym to wszystko wyglądałoby inaczej. Czekam na moment kiedy wreszcie stanę się kimś innym, wiedząc jednocześnie, że taki moment nigdy nie nastanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz