Zupełnie przypadkiem znalazłam ten wpis, zaczynający się od “Droga Kasiu alias Aniele Stróżu Mój” i znowu pękło mi serce. Kim wtedy byłam, a kim już dawno nie jestem? Jak bardzo popsuły mnie te wszystkie lata wątpliwej dorosłości? Jeden spokojny weekend nie uczyni cudu, a jednak małoletni sąsiad pił poza domem. Wrócił przed 6 z kolegą robiąc raban, a potem położyli się spać jakby nic się nie stało. (Ja natomiast w tym samym czasie zaczęłam swój dzień z okropnym bólem zębów.) Kac musiał męczyć chłopców cały dzień, bo kolega opuścił mieszkanie dopiero późnym wieczorem. Po tym jak straż pożarna odjechała spod bloku, w którym było zagrożenie życia, aż mam ochotę zażartować, tym razem nie mojego. Na szczęście obeszło się bez ofiar. Czasem myślą, że jak mocno śpisz to umarłeś, a innym razem widzą jak chodzisz i nie mają pojęcia jak bardzo nieżywy w środku jesteś. Mimo to czuję się odrobinę żywsza. Spędziłam w tym tygodniu wiele czasu w kościele, ale i w Kościele. Zabrakło dla mnie tej róży, więc pomyślałam, że kiedyś kupię sobie cały bukiet. Oczywiście jak będzie mnie już stać na “głupoty”. Mój kwiatek w doniczce zaczął więdnąć. Czy on też poczuł, że coś się skończyło?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz