Nie przebiłam ilością wpisów pamiętnego roku 2013, ale okazuje się, że obecnie dobiegający rok jest tuż za nim. Jak wiele rzeczy musiałam z siebie wypisać, tzn. przelać na “papier” aby przeżyć? Za dużo. Jeszcze więcej przemilczałam. Dzisiaj pomyślałam o tym, że nie żałuję ani jednej przemilczanej rzeczy. Milczenie jest złotem. Czy jakoś tak. Jeśli bogactwo nie jest mi dane za życia to po śmierci liczę na królestwo. Byłam na mszy, gdzie było odnowienie przyrzeczeń ślubnych. Ksiądz zalecił małżonkom wziąć się za ręce i patrzeć głęboko w oczy. Przede mną w ławce stała para, może jakieś pięćdziesiąt plus, miło się na nich patrzyło, mieli w oczach miłość? Mieli też pewnie za sobą nie jedną kłótnię w życiu i ciężką sytuację, ale musieli się nauczyć wybaczać i wyzbyć egoizmu, aby dojść tak daleko. Och, gdybym miłości nie miał byłbym niczym. Wiem to już od dziecka. Wiem od zawsze, że jestem tym dzieckiem wybrakowanym, które widziało wiele form niewłaściwej, złudnej i oszukanej miłości aż samo stało się niezdolne do wielkich uczuć. Od zawsze byłam za mała, aby dźwigać taki ciężar jak miłość i podziwiałam ludzi, którzy mieli siłę kochać. Patrzyłam na małżonków w ławce z uśmiechem, bo nie ma nic piękniejszego niż bycie ze sobą na dobre i na złe i albo jest się tak, albo nigdy nie powinno wchodzić się na ścieżki miłości. Nie można bawić się czymś tak ważnym jak relacja z drugim człowiek. Oddałam serce przyjaciołom. Chciałam dać innym wszystko, bo sama nie miał nic. Na końcu zostałam z niczym, nawet siebie już nie mam. Nie wiem kim jestem i nie potrafię rozwiązać swoich problemów mając puste kieszenie. Zadziwia mnie, że pani psychiatra wcale nie chciała przepisać mi leków, od razu zaproponowała inne rozwiązanie, gdy powiedziałam, że to fizjoterapeuta wysłał mnie po leki. Zbiło mnie to z tropu. Czy nie widziała we mnie nic jako specjalista? Aż tak dobrze maskuje wnętrze swoim udawanym zewnętrznym spokojem? A gdybym skłamała odpowiadając na pytania, czy nie poleciłaby mi zapisać się na terapię? Leczenia w ramach NFZ-tu po udarowych przygodach będę unikać już zawsze, jeśli nie wystąpi zagrożenie życia, więc nie ma dla mnie rozwiązania bez pieniędzy. Jestem osobą dorosłą, ale nie wiem kim jestem. Ciężary, które noszę w sobie nawet dla mnie samej są niezrozumiałe. Jak prosto byłoby być kimś zwykłym, normalnym i mieć tę samą drogę co inni - pierwsza miłość, pierwszy pocałunek, pierwsza praca, pierwszy (i jedyny) mąż, pierwszy seks, pierwszy dom, pierwsze dziecko… Pustka. Nie ma nic. Tylko fizyczny ból, nużące zmęczenie, rosnące długi i źli ludzie. Gdybym miłości nie miał byłbym niczym. Zawsze wiedziałam, że jestem nie zdolna do tak wielkich uczuć. Po tylu latach nie jest mi już nawet z tym źle. Tylko czasem jakoś tak dziwnie, bo jestem inna niż ta normalna reszta i męczę się za życia sama. Patrzyłam na stojącą przede mną parę w ławce czule trzymając się za ręce i zastanawiałam się, czy naprawdę można być z kimś tak blisko, czy to tylko piękne kłamstwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz