21.12.2016

915.

Dzisiaj pierwszy dzień astronomicznej zimy. “Padał mokry śnieg.” Tak zaczął Julian Stryjkowski w swoim opowiadaniu “Milczenie”, ale za moim oknem słońce i sucha ziemia. “Zapadł grudniowy przedwczesny zmrok najkrótszego dnia. Smutno mi, Boże. Już nie jestem zdolny do rozpaczy. Powłóczysta melancholia czarnego nieba. Co robić? Dokąd iść?” Mój dzień może zakończyć się podobnie – tymi pytaniami bez odpowiedzi i smutnym spokojem. Nigdy nie przypuszczałam, że czekanie może wyssać z człowieka tyle energii, gdy nie wiesz, ile ostatecznie przyjdzie czekać. Dni mijają szybko, z drugiej strony czekanie rozciąga je bezlitośnie. Jestem zmęczona, ale nie potrafię położyć się wcześniej spać, bo kolejna noc to zapowiedź kolejnego dnia spędzonego na oczekiwaniu. Więc przeciągam w czasie moje zamknięcie oczu i wpatruję się tępo w ekran komputera, jakbym miała otrzymać odpowiedź, która rozwieje wszystkie śmieszne obawy. Ludzie pojawiają się w naszym życiu po coś, zawsze chciałam w to wierzyć, ale ciągle nie mogę odgadnąć, czemu znaleźliśmy się razem w tym samym pokoju. I czemu wszyscy łączą mnie w pary wbrew mojej woli, rzucając śmiesznym “a może pójdziecie razem na kawę”. I pytam siebie w duchu, gdzie jest ten, z którym naprawdę chciałabym wypić kawę jako osoba niepijąca kawy. Ostatecznie to nieważne. Moje chęci są tak ulotne, że każdą kawę możecie wypić wszędzie, tylko nie w moim towarzystwie. Ale wiem na pewno, to wiem, że mam ochotę na obrzydliwie słodkie ciasto, ale przy antybiotykoterapii to zabronione. To będę przykre święta, już są, świąteczne piosenki mi zbrzydły, a tutaj radio wygrywa świąteczne przeboje przez osiem godzin. “The secret we shared tightened our friendship, or that’s how I felt.” I może tak to wygląda, może znowu coś mi się wydaje, może znowu wymyśliłam dla nas życie, którego nie ma. Jeśli wspólny sekret ma nas do siebie zbliżyć, to chyba będzie największe tegoroczne kłamstwo. Po lekach pozostaje gorzki posmak w ustach i pusty portfel. Mam wrażenie, że ten rok złamał nam trochę serca. Byliśmy przez chwilę szczęśliwi, ale po szczęściu nie zostało nic. Mój pisk w uszach. Nie tęsknię za głośną rozrywką, tęsknię za ciszą, za strachem przed snem, gdy leżysz na łóżku i wsłuchujesz się w pustkę nocy, a jednak masz wrażenie, że oprócz ciebie ktoś jest jeszcze w pokoju i próbuje odebrać ci życie. Myślę o tym roku jako całości i nie jestem w stanie zrozumieć nic, ale wiem, że w nadchodzącym roku tegoroczne dni będą odbijać mi się długo, za długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz