18.06.2018

982.

Przesadzam z tak częstym pisaniem tutaj, ale wiedziałam, że na starość odbiją mi się gorzko te wszystkie lata milczenia o rzeczach, którym powinnam pozwolić wypłynąć, gdy męczyły. Winę mogę zwalić na przedwczesne uderzenie lata. Ta pora roku wyzwala we mnie wszystkie tęsknoty, może dlatego, że latem wydarzyło się mnóstwo ważnych rzeczy w moim życiu i wspomnienia ciążą mi jak to duszne powietrze. Dzisiaj obudziłam się z tak ogromną bolesną miłością do świata, co wydało mi się nieprawdopodobne w moim przypadku, więc nie dziwię się, że po całym dniu przetwarzania informacji i emocji nie pozostało z tej miłości nic. Wiecie, u mnie w końcu spadł upragniony deszcz, ale i tak z rana wsiadłam na rower w przeciwdeszczowym płaszczu. Im bliżej miejsca pracy byłam, tym jaśniejsze stawało się niebo, aż w końcu wjechałam w suche miasto. Ciepły deszcz i niebo zasłonięte chmurami, które nie pozwalają słońcu krzywdzić skóry.W letni deszcz spacerowałam po Wrocławiu razem z A., kiedy spotkałyśmy się po raz pierwszy i ostatni w 2011 roku. Tęsknię. Czasem zastanawiam się, co robisz, gdzie jesteś, czy może w końcu dobrze się odżywiasz, czy może umrzesz mi zanim znowu nadejdzie dzień ponownego spotkania. Drżałam na myśl o tym setki razy, więc przestałam myśleć. Zastanawiam się, czemu nie odpisałaś na moją ostatnią wiadomość, ani na życzenia i czemu ślę kartki pod ten sam adres, choć nigdy nie wiem, czy tam docierają. Nie dajesz znaku życia, ale nie mogłaś umrzeć, prawda? Co się z tobą stało i czemu nie mam odwagi dręczyć cię uparcie jak kiedyś, abyś nigdy o mnie nie zapomniała. Czasem chciałabym usiąść i zacząć czytać wszystkie listy, które mi przysłałaś. Byłyśmy wtedy takie młode i obrzydliwie smutne. Nie mogę jednak ponownie otworzyć żadnej koperty, bo chyba nie przestałabym płakać. Siedem lat. Gdyby liczby naprawdę były szczęśliwe, spotkałabym cię w tegoroczne lato i zdziwiłabym się, jak bardzo jesteś inna, bo czas zmienia wszystko, a potem uśmiechnęłabym się ciepło, bo ciągle byłabyś moją małą A., która znalazła mnie w blogowym świecie. Nie wiem, kim teraz jesteś, może nigdy tego nie wiedziałam, choć starałam się rozumieć na tyle, na ile moja nastoletnia zagubiona dusza potrafiła. Przeżywałam wszystko zbyt mocno, a potem się odsunęłam, bo każdy potrzebuje oddechu, ty i ja. Tęsknię, ale tu nie chodziło nigdy o mnie. Proszę, żyj najlepiej jak umiesz i pójdź ze mną kiedyś na piwo, bo wtedy byłaś niepełnoletnia, abym mogła cię jednym poczęstować. Przecież  wiesz, że jestem dziewczyną z zasadami, które nie pasują do dzisiejszego świata. Nie wiem, czy przez ten letni deszcz zebrało mi się na takie wspomnienia. Nie pisałam o tobie tutaj wielki. Momentami nie pamiętam, że istniejesz, ale mam nadzieję, och tak, ja zawsze pełna beznadziejnej nadziei, że masz się dobrze.
Obawiam się, że w tegoroczne lato stworzę tutaj mnóstwo takich smętnych wpisów i będzie mi źle z faktem, że jestem tak emocjonalna. Tylko nie wiem, czy to naprawdę ja, czy może ta pustka wyzwala we mnie to wszystko. Nie wiem, ale chciałabym przestać pisać, więc czemu piszę, czemu, kto pojmie logikę mojego działania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz