21.09.2018

1003.

Jestem osobą oczekującą, więc czas płynie dla mnie za wolno. Staram się nie cieszyć, choć czasem łapię na tym, że wypełnia mnie tak ogromna i obrzydliwa radość, że zaraz wybuchnę. Oczekiwanie na coś dobrego gasi wszystkie inne myśli. Od dwóch tygodni jestem zanurzona w sennym oczekiwaniu. Powinnam żyć, a tymczasem nie mogę. Nie interesuje mnie już nic poza wyjazdem, jakby to miała być moja ostatnia podróż na Ziemi. I tu przypominają mi słowa Georga Trakla skierowane w jednym z listów do jego przyjaciel Buschbecka “ Kochany, świat jest okrągły. W sobotę spadam do Wenecji. A potem dalej - aż do gwiazd.” Czekam, ale nie mam żadnych oczekiwań. Tak jest prościej. Jestem poddenerwowana na myśl o tym, że mogę wsiąść do złego pociągu, bo perony na rozkładach w tym kraju nie muszą się zgadzać z miejscem rzeczywistego odjazdu i choć na palcach u dwóch rąk mogę policzyć ilość moich podróży pociągiem, zawsze udało mi się wsiąść we właściwy. Ostatnio kładłam się spać z myślą, że przyszłość nie ma znaczenia. Nie ważne, czy wydałam 10 złotych więcej na bilet, czy nie, i że nie warto oszczędzać z myślą, że zaraz zapiszczy bieda. Nie warto przejmować się czymś, co może nigdy nie nadejść. Mimo to zawsze bywam trochę rozczarowana, gdy nadchodzi wszystko to, co miało mnie ominąć. Czasem mam wrażenie, że nie przeżyję kolejnej podobnej sytuacji, a potem okazuje się, że mogę przeżyć wszystko, nawet te żałosne telefoniczne rozmowy między moimi rodzicami. Każde z nich myśli, że wie lepiej, a we mnie coś pęka, bo jak można być pewnym czegokolwiek. Dzisiaj był ostatni tak ciepły dzień w tym roku, wiem to. Kiedyś w tak ciepłe dni miałam okazję widywać ukochane twarze, teraz wygląda na to, że już nigdy nie będziemy spotykać się latem, skoro to już kolejny rok, jakby duszne powietrze dodatkowo obciążało nasze serca i nikt nie był w stanie mówić. Lepiej popatrzeć na siebie w internecie. Tak jest prościej. Teraz każda jesień będzie nasza. Moja ukochana jesień, w ciepłych swetrach, czarnych grubych rajstopach i kolorowych akcentach w postaci chust, czy makijażu. Lato odchodzi, więc moja cera się uspokaja (a może to efekt suplementacji siarką organiczną?), co jest chyba rekompensatą za wypadające włosy. Nie jest mi żal lata, bo nie miało większego znaczenia, a może się mylę, może to lato miało znaczenie tak ogromne, że nawet nie chcesz wiedzieć jak wielkie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz