Większość moich wpisów, to wymysł mojej wyobraźni, nie mogę przestać o tym myśleć w ten sposób. Nie wiem, czy moje słowa obrazują mój realny punkt widzenia, czy są tylko czymś, co ma brzmieć ciekawie na potrzeby tego miejsca. Nie ważne więc, czy czuję i myślę w ten właśnie sposób, ważne, że mam ochotę o tym napisać w taki właśnie sposób. Może dlatego, gdy stąd wychodzę, wydaje mi się, że znowu okłamałam świat i trochę siebie, bo wraz z zamknięciem strony, zamyka się też mój umysł.To o czym tutaj piszę nie ma większego znaczenia, bo nie do końca łączy się z rzeczywistością. Czemu? Wersja mnie z mojego bloga jest nie do przyjęcia przez innych, bo jest zwyczajnie niewygodna. Nikt nie zniósłby mnie takiej pełnej wątpliwości, samooskarżania, z załzawionymi oczami ze złości. I to nie tak, że targają mną takie emocje 24 h na dobę, ale czasem mam dość. Nie wiem, czemu życie nauczyło mnie, że gdy za duszę chwyta zwątpienie, ostatnią rzeczą jaką mogę zrobić, jest przyznanie się do tego publicznie. Najlepiej nie myśleć wiele, więc na tym polega moje życie, od dawna, blokuję siebie jak tylko mogę i nie chcę mieć czegoś takiego jak serce. Mówią, że im człowiek mniej wie, tym spokojniej śpi, więc najlepiej być jak ryba. Czemu akurat uważa się, że ryba ma krótką pamięć i czy to prawda? Gdy o tym myślę przypomina mi się Jooheon, który zapominając tekstu śmiał się, że ma pamięć ryby. Ostatnio myślałam o tym, że nigdy nie potrafię zapamiętać dźwięku czyjegoś głosu. Czy to w ogóle możliwe? Przez to mam wrażenie, że ktoś widziany wczoraj, dzisiaj wydaje się istnieć gdzieś w innej galaktyce. Denerwuje mnie to. Czasem. Ten długi wstęp pewnie nie będzie miał wielkiego powiązania z tym, o czym napiszę tutaj później, ale postanowiłam przypomnieć sobie, czemu moje bolesne wpisy ostatecznie nie równają się codzienności, ponieważ ból skutecznie znieczulany jest rozrywką a Półwyspu Koreańskiego. Namjoon powiedział kiedyś, że jeśli ich działalność, muzyka, występy, nagrania czy zdjęcia mogą choć trochę pomóc w zmniejszeniu bólu fanów, jeśli ze 100 procent zmniejszy się on do 99 to wystarczająca ilość, aby nadać wartość ich istnieniu. Spełniając swoje marzenia o byciu na scenie, sprawiają, że ja ze sceny swojego życia jeszcze nie zeszłam. Niesamowite, prawda? Podążanie za marzeniami to jednak turd ogromny. Wonho, który śpi tylko dwie godziny na dobę to przegięcie. Już nie wiem dokąd prowadzi ten wpis. Chciałam tylko przypomnieć o moich literackich zapędach i o tym, że tak jak w każdym żarcie kryje się odrobina prawdy, tak w moich notkach odrobina kłamstwa związanego z subiektywnym postrzeganiem rzeczy, ale nie wiem, gdzie doszłam z tym wstępem. Najprawdopodobniej donikąd. Sama nie potrafię dojść do tego, czy naprawdę o czymś myślę w dany sposób, czy może to fajnie tak myśleć, ale realnie nie chciałabym dojść do punktu, w którym muszę muszę zmierzyć się z rzeczywistością ze swych małych pragnień. Przykładowo, czasem myślę “jak bardzo chciałabym cię spotkać”, tak bardzo, że idę miastem i z przejęciem spoglądam na rejestracje przejeżdżających samochodów, wiedząc, że i tak w żadnym nie ujrzę twojej twarzy, bo fizycznie nie możliwe. Ostatecznie, gdy tak siądę na spokojnie i użyję swojego umęczonego mózgu, stwierdzam, że naprawdę mi to niepotrzebne, bo łatwiej jest nie konfrontować się z realną sytuacją. Fajnie umierać w wyobraźni, i kłaść wieniec na swój grób, ale trudniej wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i realnie zrobić sobie krzywdę. Rozumiecie? Wszystko co w mojej wyobraźni ma minimalne odzwierciedlenie w mojej codzienności, a jednak to właśnie moja wyobraźni ciągle rządzi moimi dniami. Może dlatego wracam myślami do informacji o tym jak codziennie notujesz kilka słów w małym kalendarzu, aby coś ci nie umknęło. Oczami swojej wyobraźni widzę jak zmęczony pochylasz się na koniec dnia nad otwartą stroną i szukasz odpowiednich słów, aby określić to co ważne. Nie patrzę na twoją twarz, obserwuję cię z dystansu, jakbym stała w drzwiach twojego pokoju. Prawda jest jednak inna. Coraz bardziej przekonuję się o tym, że lepiej byłoby nie zobaczyć cię już nigdy, a patrząc na obecną sytuację, nie muszę się nawet starać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz