13.04.2025

1782.

To był tragiczny tydzień pod względem dolegliwości bólowych. Czasem mam wrażenie, że nie dam rady przeżyć w takim stanie ani dnia więcej i myślę o tym, jak dobrze, że jestem sama i nikt nie musi patrzeć na mój upadek. Ale mój ból jest niewielki w porównaniu z takim bólem E., czy bólem innych, umierających co dnia w szpitalach. A jednak chciałabym mieć jakąś możliwość, jedną, aby uśmierzyć ten ból i nie mam i jest mi źle. Chyba nie przestanę umierać już nigdy i nie przestanę czekać na koniec ostateczny, który uwolni mnie od wszystkiego co boli, fizycznie i psychicznie. Chciałam napisać, wiesz, ale w bólu nie mogę, po 20 nie mogę, po wstaniu nie mogę i podczas zmęczenia nie mogę. Nie mogę, gdy nie ma mnie już takiej, jaką byłam naprawdę, zanim nie usłyszałam, że jestem jednak okropna. Nie potrafię być tym, kim inni chcą, abym była i to boli. Nikt mnie nie akceptuje, więc na nowo przypominać sobie o akceptacji samej siebie i o tym, że na chwilę obecną nie mam mocy sprawczej, aby zmienić swoją sytuację. Każdy czegoś ode mnie oczekuje, a mnie oczekiwania przygniatają i przygniotła mnie ta znajomość. Potrafię być tylko sobą. Cieszyłam się, naprawdę było mi miło wiedzieć, że ktoś o mnie myśli, czasem, a teraz boję się popsuć komuś codzienność swoim bólem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz