2.11.2013

790.

Ziarnko piasku czy kamień idą tak samo na dno. – „Oldboy”(2003)

Ponad miesiąc temu obejrzałam film; dzisiaj wyemitowali go w telewizji. Czy gdybym wiedziała wcześniej o telewizyjnym seansie, poczekałabym, zamiast ściągając z internetu? Niektórych scen nie zapomina się nigdy. Czy to nie dziwne, że co miesiąc widzę w telegazecie „Salę samobójców”? Mój młodszy brat zna dialogi na pamięć. Ja z filmów zapamiętuję muzykę oraz gesty, spojrzenia i sceny rozstań. Niektóre momenty przewijam do oporu, aż nie mogę już dłużej, a po czasie do nich wracam i z tą samą świeżością uderza we mnie obraz. Nie wiem, a może zabiją mnie kiedyś filmy? Może właśnie to? Nie książki, nie przyjaźń, nie fandom, nie zmęczenie. Wiecie, dzisiaj był koncert zespołu Tegan and Sara. Jedna z tych zmarnowanych szans na odrobinę radości, nie dlatego, że nie chciało się jej wykorzystać, ale dlatego że sprzedaż duszy diabłu nigdy u mnie nie wchodzi w grę. Ktoś dał im wódkę; widziałam nalepkę – Żubrówka – tak, widziałam to na zdjęciu. Polska i polskie prezenty. Na alkohol obcokrajowcy zawsze mogą liczyć, bo nie na przywitanie chlebem i solą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz