20.08.2025

1785.

Mam kilka screenów kilku wiadomości, mam, ale do nich nie wracam. A potem szukam czegoś innego, na innych screenach i trafiam na ten jeden, który boli najbardziej. Nie pamiętam o tym na co dzień, jestem gdzieś poza tym, to nie znaczenia, nie jestem zła, nie noszę w sobie urazów, potrafię nawet ciepło myśleć o przeszłości, a potem te słowa, od nowa  przecinają niechcący niczym brzeg kartki palec, gdy chwyci się go nieostrożnie. Nie rozumiem jak osobie, która realnie cierpi, nie urojeniowo, to nie choroba psychiczna a fizyczna, jak można powiedzieć, żeby przestała umierać z bólu, jakby to był wybór, jakby ból fizyczny można było zatrzymać czymś więcej niż tabletką. Przez takie osoby całe życie udawałam kogoś kim nie jestem, bo nie wolno pokazywać swojego bólu na zewnątrz, to nie wypada, to psuje innym zabawę, to jest męczące i denerwujące. Też jestem zmęczona byciem człowiekiem. Nie wiem, może to brak empatii? Nie wiem, nie rozumiem. Już mi tak wszystko jedno, bo wszystko było żartem, ale mi nie jest do śmiechu. Nie powinnam tego pisać. Jestem senna. Zmęczona. Biedna. Piszę to w kółko, bo nie mam nic innego w tym życiu. Chciałabym być kimś innym. Mądrym, pięknym i ważnym. I bogatym. Ta wielka rodzina ma same problemy, a moja matka chce uratować wszystkich, ale nie potrafiła nigdy własnych dzieci. Żyjemy w chorych czasach, chorym miejscu, z chorymi myślami. Nie wiem kim jestem, po co tu jestem; dlaczego to byłam ja i po co było to wszystko. Dlaczego to co dla innych zwykłe, łatwe, normalne i właściwie, mi wydaje się trudne, nienormalne i chore? Cisza. Nie ma rozwiązania, bo niektóre rozwiązania są tylko dla bogatych, pieniądze dają możliwości. Dopóki nie zacznę zarabiać milionów nigdy nie wygram sama ze sobą. Tęsknię. Dobranoc. Jak dobrze, że kiedyś zaśniemy na wieki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz