Najgorszy tydzień dolegliwości bólowych w tym roku. Nie pomogły tabletki przeciwbólowe, ten przeklęty i jedyny paracetamol, który mogę wziąć nie dał nic, więc znowu jestem nikim tylko tym niekończącym się bólem, jakby moja kara za to kim jestem i jakie mam ciało miała trwać wiecznie. Jestem zmęczona swoim życiem, tym obecnym, jestem zmęczona walką z własnym organizmem, bo bez pieniędzy jestem na przegranej pozycji. Najtaniej i najprościej byłoby zrobić coś, aby przyjęli mnie na przymusowe leczenie do zakładu psychiatrycznego, wtedy bez kolejek, za darmo i od ręki można otrzymać odpowiednie leki na receptę bez tego czekania miesiącami do specjalisty. Naprawdę po udarze służba zdrowia w pandemii zrobiła mi wielką krzywdę nie obejmując odpowiednim leczeniem. Wszystko potoczyło się nieprawidłowo doprowadzając mnie do tego punktu bez wyjścia. A nawet jeśli doprowadziłam się tu sama, podejmując szereg błędnych decyzji, to stało się tak, ponieważ publiczna służba zdrowia nie udostępniła mi odpowiednich środków wspomagających powrót do zdrowia, gdyż pandemia była ważniejsza. Pomogłam sobie na tyle, na ile starczyło mi oszczędności. Ból. Spałam dzisiaj 11 godzin. Jestem zamęczana tym spaniem, a potem siedzeniem w jednym miejscu bez ruchu z powodu bólu. Jestem zmęczona bólem i krwawieniem i tymi spiętymi mięśniami. Jestem zmęczona tym, że jestem. Jestem zmęczona tym, że nie jestem sobą, a wiem, że kiedyś byłam kimś innym. Chciałabym stać się osobą, którą miałam być na początku tego świata; tą, którą w swym zamyśle stworzył Bóg. Na pewno nie miałam skończyć jak psychopatka bez serca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz