Na poniedziałkowy egzamin należy
przeczytać tekst pod tytułem „Jakościowe badania terenowe”. Oczywiście
nie mam już czasu, by to zrobić (tak jak i pisać tej notki, ale cóż, jak
widać lepsza notka niż sen), jednak przekartkowałam kilka stron, by
zorientować się na podstawie podrozdziałów o czym mowa. Chyba nikogo
(kto mnie trochę zna) nie powinno dziwić, że los chciał, aby pierwszy
moim oczom ukazał się napis „Przymusowa heteroseksualność”. Badania
podjęte przez Didi Khayatt dotyczyły instytucjonalizacji przymusowej
heteroseksualności w szkołach i jej wpływu na uczennice lesbijki. Także
niech żyje nauka, moje przeznaczenie; obu mam szczerze dosyć.
Poza tym w przerwach na relaks
nieustannie Tegan and Sara, zwłaszcza w programie (nieistniejącym od
2009) Liz Feldman. Kobieta kończąca każdy program z tęczowym mieczem i
słowami „I’m Liz Feldman and you’re so gay” w połączeniu z wcześniejszą
rozmową z Tegan Quin to najgłupszy i najśmieszniejszy widok moich
ostatnich dni. Szkoda, że obejrzałam już wszystkie odcinki. Były tylko
cztery.
Niech żyje nauka i moje tęczowe przeznaczenie; nie mam niczego dosyć.
Zadziwiające, że spędzam przy komputerze
TYLKO dwie godziny w ciągu dnia. Zasługa sesji. Zadziwiające, ale nie
dbam już o to, ile szkód wyrządzi cisza. Właściwie, czy komuś kiedyś
zależało na tym wszystkim bardziej niż mi? Wy (cała ósemka) bawcie się
dobrze beze mnie, bo mnie już jest coraz mniej. I chyba nie mam ochoty
na ten cały świat, który wy znacie. Właściwie to mam ochotę tylko na
sen, więc dobranoc i do kolejnej rundy oraz przydziału punktów. (Jeśli ktoś pamięta, nadal przegrywam z rzeczywistością.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz