27.01.2013

710.

Na poniedziałkowy egzamin należy przeczytać tekst pod tytułem „Jakościowe badania terenowe”. Oczywiście nie mam już czasu, by to zrobić (tak jak i pisać tej notki, ale cóż, jak widać lepsza notka niż sen), jednak przekartkowałam kilka stron, by zorientować się na podstawie podrozdziałów o czym mowa. Chyba nikogo (kto mnie trochę zna) nie powinno dziwić, że los chciał, aby pierwszy moim oczom ukazał się napis „Przymusowa heteroseksualność”. Badania podjęte przez Didi Khayatt dotyczyły instytucjonalizacji przymusowej heteroseksualności w szkołach i jej wpływu na uczennice lesbijki. Także niech żyje nauka, moje przeznaczenie; obu mam szczerze dosyć.

Poza tym w przerwach na relaks nieustannie Tegan and Sara, zwłaszcza w programie (nieistniejącym od 2009) Liz Feldman. Kobieta kończąca każdy program z tęczowym mieczem i słowami „I’m Liz Feldman and you’re so gay” w połączeniu z wcześniejszą rozmową z Tegan Quin to najgłupszy i najśmieszniejszy widok moich ostatnich dni. Szkoda, że obejrzałam już wszystkie odcinki. Były tylko cztery.
Niech żyje nauka i moje tęczowe przeznaczenie; nie mam niczego dosyć.
 
Zadziwiające, że spędzam przy komputerze TYLKO dwie godziny w ciągu dnia. Zasługa sesji. Zadziwiające, ale nie dbam już o to, ile szkód wyrządzi cisza. Właściwie, czy komuś kiedyś zależało na tym wszystkim bardziej niż mi? Wy (cała ósemka) bawcie się dobrze beze mnie, bo mnie już jest coraz mniej. I chyba nie mam ochoty na ten cały świat, który wy znacie. Właściwie to mam ochotę tylko na sen, więc dobranoc i do kolejnej rundy oraz przydziału punktów. (Jeśli ktoś pamięta, nadal przegrywam z rzeczywistością.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz