Wiele kobiet w moim życiu, a żadnej nie
złożyłam życzeń. Przykro mi. Powinnam bardziej się starać, żebyście choć
troszeczkę mnie lubiły, czyż nie? Podobno kobiety potrzebują dowodów
uczuć, drobnych gestów i tych wszystkich pierdół. Wybaczcie, ale nie
znam się na tym.
Mój brat kupił kwiaty dla nauczycielek; gdyby nie bracia, nie pamiętałabym o kolejnym sztucznym święcie. Dostałam też wiadomość na facebooku z życzeniami (odczytana przed pierwszą w nocy) i aż mam ochotę usunąć konto, bo to idzie w złym kierunku. (Usunąć nie mogę, bo łączność z forum studiów nadal jest mi potrzebna.) Ze szkolnych nie podarowanych podarunków zostały cztery róże, które przez noc zwiędły, bo były pozostawione w niewłaściwym miejscu. Cztery róże, które sobie przywłaszczyłam. Dwanaście złotych mniej w kieszeni mojego brata. Suszą się przy kaloryferze. Cztery uschnięte róże; symbol mojej niechcianej i umierającej kobiecości.
Mój brat kupił kwiaty dla nauczycielek; gdyby nie bracia, nie pamiętałabym o kolejnym sztucznym święcie. Dostałam też wiadomość na facebooku z życzeniami (odczytana przed pierwszą w nocy) i aż mam ochotę usunąć konto, bo to idzie w złym kierunku. (Usunąć nie mogę, bo łączność z forum studiów nadal jest mi potrzebna.) Ze szkolnych nie podarowanych podarunków zostały cztery róże, które przez noc zwiędły, bo były pozostawione w niewłaściwym miejscu. Cztery róże, które sobie przywłaszczyłam. Dwanaście złotych mniej w kieszeni mojego brata. Suszą się przy kaloryferze. Cztery uschnięte róże; symbol mojej niechcianej i umierającej kobiecości.
(Tak, tak, miałam nie pisać,
ale, kurde, mój blog i mogę, prawda? No i nie oszukujmy się, ale nikogo
nie obchodzi, czy będę zrzędzić codziennie, czy raz na pół roku, także
mam zamiar robić to wtedy, gdy uznam za słuszne. Oby jak najrzadziej.
Ta, pewnie pojutrze dodam jakąś fantastyczną notkę. Lepiej nie.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz