Mam siniaki na kolanach, po jednym na każdym, bo idąc schodami w górę
zahaczyłam o ostatni stopień, zbyt mocno skupiając się na obrazkach w
odkserowanym świeżo artykule. Potykam się o wystające płytki w chodniku,
kilka razy prawie gubię rękawiczki w autobusie, prawie, bo zawsze ktoś
mi je podaje, milczę, zapominając jak rozmawiać.
Upadam na kolona.
Dużo przemyśleń, wyważonych i spokojnych. Tylko jeden moment na milion, który kaleczy jak niechcący przesunięta po palcu kartka.
Czekam na oczyszczające spotkania, które mogą nigdy nie nastąpić i wcale nie muszą oczyścić sytuacji.
Upadam na kolana.
Nie pozwól mi zwątpić. Nigdy.
Upadam na kolona.
Dużo przemyśleń, wyważonych i spokojnych. Tylko jeden moment na milion, który kaleczy jak niechcący przesunięta po palcu kartka.
Czekam na oczyszczające spotkania, które mogą nigdy nie nastąpić i wcale nie muszą oczyścić sytuacji.
Upadam na kolana.
Nie pozwól mi zwątpić. Nigdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz