18.09.2013

777. Oldboy

„Gdy się śmiejesz, świat się śmieje z tobą, kiedy płaczesz, płaczesz w samotności.”
(Oh Dae Su, „Oldboy”)

Chyba miesiąc temu wspominałam, że muszę obejrzeć film „Oldboy”(2003). Stało się to dopiero dzisiaj. Koreański thriller. 10 na 10. Tegoroczny amerykański remake, o którym naprawdę nie można powiedzieć, że jest remakiem (mimo że już na zwiastunie widać takie same ujęcia jak w koreańskiej wersji!), gdyż to adaptacja japońskiej mangi o tym samym tytule, do której wykupiono prawa autorskie, ale koreański film został zrealizowany w oparciu o tą samą mangę, więc na jedno wychodzi, dlatego zastanawiam się, jaki jest cel „kopiowania” filmu po dziecięciu latach i sięganie do tej samej historii, ujętej (już) świetnie pod względem aktorów (Choi Min Shi grający głównego bohatera sam wykonał wszystkie triki kaskaderskie), zdjęć, muzyki? Zarzucenie, że robią to tylko dla kasy, byłoby obrazą dla osób tworzących film, a jednak… Jako miłośniczka pierwszych wersji, myślę, że tegoroczny „Oldboy” będzie tylko odgrzewanymi kotletami. Może oficjalnie to ekranizacja komiksu, ale nie spodziewałabym się tam czegoś nowego, chyba, że tej amerykańskość (jeśli rozumiecie, co mam na myśli), która do mnie nie przemawia, zwłaszcza w konkurencji ze specyfiką i klimatem koreańskiego kina. Twarzy ze skośnookimi oczami i donośnego głosu, przeradzającego się w darcie mordy (Koreańczycy ogólnie mówią głośno; już nie mówiąc o śmianiu się) zastąpione „białym” człowiekiem to już nie to samo. Nawiasem mówiąc, sporo znanych aktorów odmówiło przyjęcia roli w tegorocznej produkcji. Jestem za to ciekawa, jak Josh Broiln zje żywą ośmiornicę, której nieumiejętna konsumpcja prowadzi do śmierci. A może Amerykanin zamiast tego zje jakieś amerykańskie jedzenie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz