Wczoraj obejrzałam film „Turtles can
fly”. Do tej pory nie mogę znaleźć słów, które mogłyby opisać to, co
widziałam. Takie obrazy pozostają na długo w pamięci, a może nawet na
zawsze. Często łapię się na tym, że powracają do mnie filmowe sceny,
które kiedyś uderzyły we mnie pięknem, sytuacją lub grą aktorską lub
jeszcze czymś innym; powracają i tak samo jak podczas seansu ściskają
wnętrzności. Okropne i zarazem cudowne uczucie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz