18) Wiem, że nadejdzie taki dzień,
taki list, taki człowiek. Wszystko od nowa się rozpocznie. Oto dworcowy
peron, gdy pożegnawszy już, obracasz się, nie czując w sobie niczego i
napotykasz utkwiony w sobie wzrok. Jeszcze nic z niego nie zrozumiesz,
ten ktoś jest ci obojętny, ale to nieważne. On wie, że znalazł się tu
dlatego, że twej pustce potrzebny był znów jakiś początek. Twemu
milczeniu – śmiech. Że właśnie teraz ktoś musi tobie zapalić papierosa.
On jest tu zwyczajnie, ot, przechodził. Taki jeden ktoś, kto wieczorami szlifuje bruki, kto w jednej porządnej knajpie w mieście co miesiąc przepija całą swoją bezsensowną pensję. Kto – jak i ty – cierpi na chorobę miejsca i bycia, dla kogo, być może, coś jeszcze ma znaczenie.
On – jak i ty – przypadkowo znalazł się w tym punkcie czasu i przestrzeni; anonimowy przechodzeń z jednej pustki do drugiej, nim „przyjdzie mu pogrążyć się w ramionach Boga” (kto to powiedział? kto to zrozumiał? kto tę prostotę poją pierwszy?)
- Grzegorz Musiał, „Czeska biżuteria” (1983) On jest tu zwyczajnie, ot, przechodził. Taki jeden ktoś, kto wieczorami szlifuje bruki, kto w jednej porządnej knajpie w mieście co miesiąc przepija całą swoją bezsensowną pensję. Kto – jak i ty – cierpi na chorobę miejsca i bycia, dla kogo, być może, coś jeszcze ma znaczenie.
On – jak i ty – przypadkowo znalazł się w tym punkcie czasu i przestrzeni; anonimowy przechodzeń z jednej pustki do drugiej, nim „przyjdzie mu pogrążyć się w ramionach Boga” (kto to powiedział? kto to zrozumiał? kto tę prostotę poją pierwszy?)
____
Gdy sięgam do książek Grzegorza Musiała –
w całości miałam okazję przeczytać tylko jedną (dostępność w bibliotece
marna) – „W ptaszarni” ; fragmenty innych poznajdywałam w artykułach
lub książkach o literaturze(choć i tak tego niewiele); do tego czytałam
„Dzienni z Iowa” (gdzie był na stypendium literackim) oraz tomik wierszy
„Kraj wzbronionej miłości” – wracając, gdy sięgam do jego książek –
powieści , nie liczy się, że pisze o homoseksualistach w PRL-u, bo to
nie są książki o literaturze stricte homoseksualnej. Dramat bohaterów
polega na tym, że należą do „pokolenia,
które wydało homoseksualistów przeważnie niezdolnych do przemiany w
gejów, obserwujących młody gejowski żywioł z zazdrosnej odległości i
przez pryzmat własnej niemocy”. Właśnie, ilu z nas odczuwa niemoc,
gdy towarzyszy nam poczucie odmienności w relacji do innych osób lub
różnych aspektów życia? Czasem chcemy poczuć się tak samo wolni, a
jednak jesteśmy zablokowani. Nie ma dla nas nigdzie miejsca, bo nie
potrafimy go znaleźć. Próbujemy, ale też uciekamy. Wszystko wydaje się
obce, odległe i już nie wiemy, czy dobrowolnie przyszło nam żyć pod
szklanym kloszem, czy też ktoś ukrył przed nami inne światy. I tak w
książkach Grzegorza Musiała znajdujemy obserwację płynącej
rzeczywistości; zwyczajne życie, w którym od czasu do czasu ktoś się
pojawia. Znajdujemy mieszanie się przeszłości z teraźniejszością,
wspominanie słodko-gorzkich chwil z balansowaniem między poczuciem winy a
poczuciem słuszności czynów. Bohaterom towarzyszy tęsknota za światem,
który nigdy dla nich nie zaistnieje. Ale gdzieś w poczuciu klęski
pojawia się ledwie widoczna nadzieja, której nie powinno być, gdy
zapadamy się w sobie, głębiej i głębiej. Jednak Niebo obiecuje spokój i
szczęście, których nigdy nie znaleźli. I mają wiarę w coś czego nawet
nie potrafią pojąć, ale jest to szczera tęsknota za tym, co obiecuje
ukojenie po wszystkich bolesnych oddechach.
Gdy sięgam do książek Grzegorza Musiała przede wszystkim uderza mnie fakt, że ten pisarz, poeta, tłumacz z języka angielskiego, jest absolwentem Akademii Medycznej w Gdańsku, lekarzem okulistą. Myśl, że obecnie pracuje w Bydgoszczy, przyjmując na co dzień pacjentów w zawodzie wymagającym precyzji, wydaje mi się niesamowita w połączeniu z wrażliwością poetycką. Pójście do gabinetu i uczestniczenie w zwykłym badaniu ostrości wzroku tablicą Snellena w obecności osoby, której biografia nie wybiega poza oficjalne dokonania pisarza – poety, a większości prywatnego życia, lat młodości, miłosnych uniesień, można się jedynie domyślać, jawi się jako fascynujące doświadczenie, zwłaszcza gdy jest się po lekturze książek. Tu nie tylko treść, ale też styl urzeka. Mnie bardzo. Chciałabym zafundować sobie „Czeską biżuterię” (tą ostatecznie mogę przeczytać na raty w czytelni) lub „Al fine” (zwłaszcza tą!), jeśli poza, oczywiście, funduszami, uda mi się znaleźć którąś w sprzedaży, bo z tym też marnie. Swoją drogą, zastanawia mnie, jaka byłaby książka, którą dzisiaj napisałaby pan Musiał. Ostatnie były dzienniki, ale wydane kilka lat temu, powieści pochodzą z lat 90-tych ubiegłego wieku. Jestem ciekawa, tak jakoś.
Gdy sięgam do książek Grzegorza Musiała przede wszystkim uderza mnie fakt, że ten pisarz, poeta, tłumacz z języka angielskiego, jest absolwentem Akademii Medycznej w Gdańsku, lekarzem okulistą. Myśl, że obecnie pracuje w Bydgoszczy, przyjmując na co dzień pacjentów w zawodzie wymagającym precyzji, wydaje mi się niesamowita w połączeniu z wrażliwością poetycką. Pójście do gabinetu i uczestniczenie w zwykłym badaniu ostrości wzroku tablicą Snellena w obecności osoby, której biografia nie wybiega poza oficjalne dokonania pisarza – poety, a większości prywatnego życia, lat młodości, miłosnych uniesień, można się jedynie domyślać, jawi się jako fascynujące doświadczenie, zwłaszcza gdy jest się po lekturze książek. Tu nie tylko treść, ale też styl urzeka. Mnie bardzo. Chciałabym zafundować sobie „Czeską biżuterię” (tą ostatecznie mogę przeczytać na raty w czytelni) lub „Al fine” (zwłaszcza tą!), jeśli poza, oczywiście, funduszami, uda mi się znaleźć którąś w sprzedaży, bo z tym też marnie. Swoją drogą, zastanawia mnie, jaka byłaby książka, którą dzisiaj napisałaby pan Musiał. Ostatnie były dzienniki, ale wydane kilka lat temu, powieści pochodzą z lat 90-tych ubiegłego wieku. Jestem ciekawa, tak jakoś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz