2.09.2013

773. There was a terrible storm…

Uderzyła mnie ciemność o dwudziestej, silny wiatr i deszcz za dnia, gdy miałam ochotę usiąść na balkonie z książką w ręku i zacząć topić się od promieni słońca. Nie pamiętam, czy tego lata było lato. Kiedy większość dni przebywa się w domu, bez różnicy, jaki jest świat. Zanim nastały wakacje, była upalna sesja egzaminacyjna. Potem nastały gorące noce pełne robaków oblepiających sufit. Musiałam pić dużo wody, co jest zadziwiającym i tylko letnim zjawiskiem. Czasem mam wrażenie, że zimą mogłabym nie pić wcale. Opaliłam jedynie stopy, które wystawały spod długich spódnic, może nieznacznie też dekolt, reszta mnie wygląda na nietkniętą. Od kilu dni narzucam na ramiona sweter. Dziwnie patrzeć przez kuchenne okno na szkołę, mnóstwo zaparkowanych samochodów i tłumy odświętnie ubranych dzieci, nie należąc do całego zamieszania. Miło oddychać z ulgą, że szkoła należy do przeszłości. W liceum wychowawczyni mówiła, że będziemy tęsknić za tym czasem. Gówno prawda. Już bardziej jestem w stanie uwierzyć, że będzie brakować mi studenckich czasów, choć ani nie były imprezowo-pijacko-towarzyskie, ani naukowo-kujonowe, ale nie były też byle jakie, mogłabym wspominać wiele i długo, i jeszcze się nie skończyły. Miałam sen o bliźniaczkach Quin, a potem ogłosili pierwszy koncert zespołu w Polsce. Zbieg okoliczności zaskakuje, lecz to, że nie posiadam ani pieniędzy, ani osoby, która udałaby się wraz ze mną, nie jest żadnym zaskoczeniem. Poraża mnie fakt, że mam kilku świetnych znajomych, a jednak wszyscy różnią się ode mnie pod względem upodobań. Na logikę biorąc, tylko P. mogłaby ze mną zaszaleć, gdyby nie mieszkała na drugim końcu Polski. Nie lubię jednak momentów, w których moja lista rzeczy nieosiągalnych się powiększa. Wolę wypierać ze świadomości przykre rzeczy. (Żebyście widzieli jak próbowałam nie płakać, gdy płakałam. Haha.) Nie warto zalewać negatywnymi uczuciami szarych dni, by nie zrobiło się z tego bagno, z którego trudno się wydostać. Cały dzień pocieszałam się więc książką „Hotel New Hampshire”, która jest lepsza niż się spodziewałam po pierwszych kartkach. Czarna komedia, o którym zapewnia opis zawarty na tylnej okładce, bardzo mi odpowiadania. Jest nawet adaptacja filmowa, która mówi, że jest nieporozumieniem i nie należy jej oglądać, a ja wierzę na słowo, nie zamierzam sprawdzać. Sara była rozczarowana. Właśnie, nie odkryłam jeszcze źródła tekstu piosenek, aczkolwiek wiem, w których relacjach go szukać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz