25.11.2012

682. Leczeni nieuzrowieni.

Jesteś jednocześnie leczonym i leczącym, rozmawiasz ze sobą, pocieszasz się, tłumaczysz, szukasz rozwiązania. Gdy chcesz podzielić się wynikami badań, nie robisz tego, ponieważ dni płyną zbyt szybko, aby codziennie sporządzać zapiski.

Nerwica! – zaśmiałam się szyderczo. – Jeżeli nerwica ma polegać na tym, że człowiek pragnie dwóch, zupełnie sprzecznych ze sobą rzeczy na raz, to owszem, w takim razie jestem wariatką! Wiem, że przez całe życie będę się miotała pomiędzy różnymi, wykluczającymi się nawzajem pragnieniami. (Sylvia Plath, Szklany klosz)

Jesteś lekarzem samego siebie. Odkryłeś, że należy zniszczyć wszystkie pragnienia, aby nastał spokój, więc to robisz. Niestrudzenie trwasz w tym postanowieniu. Rezygnujesz, co nie znaczy, że się poddajesz. Boli mniej, jest ciszej, nawet spokojniej. Dni ograniczają się do podstawowych potrzeb. Sen i jedzenie; zupełnie przypadkowo w niewielkich dawkach. Trochę ulubionej muzyki, trochę ulubionych zdjęć. Jest dobrze, wszystko jest w porządku, tak właśnie myślisz. Zadajesz pytania przypadkowym osobom; odpowiadają, że nie musisz się martwić, więc wierzysz, że jesteś normalny, przecież zawsze byłeś.

Nie zależy ci, czujesz, że już nie, jednak jedno przypadkowe zdanie wytrąca cię z równowagi, sprawia, że jest ci przykro. Nie rozumiesz, czemu wszystko, co dotyczy tej jednej osoby sprawia ci przykrość. Lubisz ją, a wrażenie, że bez podobnej wzajemności, nie potrafi cię opuścić.

Znowu coś jest nie tak. Pragniesz dwóch sprzecznych rzeczy. Chcesz, aby była, chcesz, aby zniknęła. Co zrobisz, doktorku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz