Jesteś jednocześnie leczonym i leczącym,
rozmawiasz ze sobą, pocieszasz się, tłumaczysz, szukasz rozwiązania. Gdy
chcesz podzielić się wynikami badań, nie robisz tego, ponieważ dni
płyną zbyt szybko, aby codziennie sporządzać zapiski.
Nerwica! – zaśmiałam się szyderczo. –
Jeżeli nerwica ma polegać na tym, że człowiek pragnie dwóch, zupełnie
sprzecznych ze sobą rzeczy na raz, to owszem, w takim razie jestem
wariatką! Wiem, że przez całe życie będę się miotała pomiędzy różnymi,
wykluczającymi się nawzajem pragnieniami. (Sylvia Plath, Szklany klosz)
Jesteś lekarzem samego siebie. Odkryłeś,
że należy zniszczyć wszystkie pragnienia, aby nastał spokój, więc to
robisz. Niestrudzenie trwasz w tym postanowieniu. Rezygnujesz, co nie
znaczy, że się poddajesz. Boli mniej, jest ciszej, nawet spokojniej. Dni
ograniczają się do podstawowych potrzeb. Sen i jedzenie; zupełnie
przypadkowo w niewielkich dawkach. Trochę ulubionej muzyki, trochę
ulubionych zdjęć. Jest dobrze, wszystko jest w porządku, tak właśnie
myślisz. Zadajesz pytania przypadkowym osobom; odpowiadają, że nie
musisz się martwić, więc wierzysz, że jesteś normalny, przecież zawsze
byłeś.
Nie zależy ci, czujesz, że już nie,
jednak jedno przypadkowe zdanie wytrąca cię z równowagi, sprawia, że
jest ci przykro. Nie rozumiesz, czemu wszystko, co dotyczy tej jednej
osoby sprawia ci przykrość. Lubisz ją, a wrażenie, że bez podobnej
wzajemności, nie potrafi cię opuścić.
Znowu coś jest nie tak. Pragniesz dwóch sprzecznych rzeczy. Chcesz, aby była, chcesz, aby zniknęła. Co zrobisz, doktorku?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz