„Tak – powiedział do siebie. – A teraz?
Jak teraz? Czy znowu się czujesz oszukany? Tak jak ja? Tak jak wielu?
Masz teraz ciszę i spokój, czy znowu się czujesz oszukany przez życie?
Może ty, kiedy zamykałeś oczy, wiedziałeś już, dlaczego tak się stało?
Dlaczego tak mało miałem wiary, nadziei, wytrwałości, sumienia? Może
nadszedł taki moment, kiedy zrozumiałeś wszystko? Dlaczego splajtowałem?
Dlaczego stałem się niczym, dlaczego nie miałem siły doczekać lepszych
dni? Dlaczego odszedłem od wszystkich i wszyscy odeszli ode mnie?
Dlaczego żyję bez wiary i bez miłości? Kiedy będę miał siłę zrobić to,
co ty uczyniłeś? Ty głupie, podłe ścierwo. Gdybyś wiedział, jak ci
zazdroszczę. Jak chciałbym zamienić się w tej chwili z tobą na miejsca.
Jak bardzo bym chciał, abyś obudził się jutro, przeczytał gazetę i
poszedł do pracy, i słuchał wszystkich ludzkich narzekań, i abyś nie
miał pragnień ani miłości, abyś nie pragnął niczego poza tym, aby dzień
się już skończył, i abyś mógł zasnąć, nie czuć, nie myśleć, nie
wspominać tego, co było dawniej, nie dręczyć się wszystkim, nie myśleć o
sumieniu, o tym, czego miałeś dokonać, i o tym, że niczego nie
dokonałeś, i o tym, że niczego już pewnie nie dokonasz, bo jesteś
wypruty, zmęczony, cholernie zmęczony, że chciałbyś być tak jak dawniej,
że chciałbyś w coś uwierzyć, jeszcze raz w coś uwierzyć, i żebyś sobie
zdawał z tego jasno sprawę, że jesteś świnia, że jesteś skończony, że
nie masz nikomu niczego do dania, bo miałeś zbyt mało wiary i siły. Czy
znów się czujesz oszukany? Od tego wszystkiego zbawiła cię twoja
namiętna, niedobra miłość, ty głupi, zasrany Werterze. Czy nie zdajesz
sobie z tego sprawy? Czy myślisz, że powiem komuś, że zabiłeś się
właśnie dlatego? Zbyt cię lubiłem, mój stary. Tu jest małe, małe miasto.
A my, ludzie, zbyt mało rozumiemy się jeszcze między sobą. Czy chcesz,
żeby teraz zaczęli szperać i grzebać się w twoim życiu? Plotkować.
Szydzić. Domyślać się. To ci niepotrzebne, mój drogi. To ci zupełnie
niepotrzebne…”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz