21.12.2012

693. Rozumiem?

Stwierdziłam, że muszę zmienić adres bloga. Nagle przeszło mi przez myśl, że może ktoś niepożądany z przeszłości będzie miał ochotę tu zajrzeć. Trzeba uniknąć ryzyka, prawda? W wymyślaniu nazw jestem beznadziejna. Ciekawe ile zajmie mi to dni? Chciałabym zmienić też nagłówek. Pesymistyczna wizja świata, którą wyznaję, nie każdego może zachęcać do „wpadania” tutaj. (Właściwie nie wiem, czy jest do czego zachęcać. xD)

Chyba mi trochę głupio, gdy patrzę na wpisy z listopada (a nawet na ten wczorajszy). Nie akceptuję swoich niektórych myśli z wtedy. Mam dziwne wrażenie, że coś mnie wtedy opętało, chyba niepotrzebne emocje. Zbliża się koniec roku (zapowiedziany koniec świata nie nastąpił; najpierw naobiecują, narobią człowiekowi nadziei, a potem nie ma; ugh, nieładnie tak), ale także mój koniec. Nie, nie planuję niczego. Mam na myśli koniec tej Kirke, która miotała się między sprzecznościami. Ciągnęło się to dwanaście miesięcy, a nawet dłużej – tak to bywa, gdy rzeczy, które dawno powinny mieć miejsce (w wieku nastoletnim) nagle wkraczają w dwudziestodwuletnie życie. Teraz wszystko rozumiem, a wraz z oświeceniem nadszedł spokój, powiedzmy. Przynajmniej znalazłam odpowiedź na pytanie „dlaczego”. Uświadomienie sobie całej sytuacji nie zmienia jednak samej sytuacji. Ale nie zamierzam działać. Nie mam wiary we własne życie. Chcę tylko spokoju myśli i całkowitego pozbycia się poczucia winy, którego nie powinnam czuć – teraz rozumiem, że nie.
W ogóle planowałam notkę podsumowującą cały rok, ale teraz nie wiem, czy ma ona sens. Prawda jest taka, że nie muszę utrwalać nigdzie zdarzeń. Odcisnęły się tak mocno w moim umyśle, że nigdy nie zniknął. Minie kilka lat (jeśli dane będzie mi je przeżyć), a ja ciągle będę miała w pamięci rok, który naprzemiennie mnie ożywiał i niszczył; dawał nadzieję, a potem ją odbierał; zaszczepił wiarę w zmiany na lepsze i odebrał wiarę w rzeczy, które były ważne. Mój rok był jak zapis EKG, jednak teraz pozostała tylko prosta linia, która nie oznacza śmierci. To droga do… właśnie, jeszcze nie wiem do czego, ale na pewno przestanę potykać się przy każdym kroku naprzód.

Kirke, teraz czas zająć się czymś pożyteczniejszym niż filozofowanie. Chociaż nie, filozofować powinnaś, zwłaszcza na temat Boga, ktoś musi zaliczyć filozofię Boga; tylko te tragiczne wykłady i twoje marne notatki jakoś nie nastawiają cię pozytywnie. Za to 2/3 recenzji jest. Tak, ale nie masz się czym chwalić, przecież ogólnie się lenisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz