27.07.2013

766.

Myłam włosy cztery razy; ostatni płynem do naczyń. Cudowny zapach olejku jednak pozostał. Obejrzałam kilka filmów. Cierpiałam fizycznie trzy dni. Zrozumiałam też prosty komunikat od świata; moje życie – mój problem. Wyładowałam wszystko na sobie. Ale to nie moja wina, że żyję. Ilość lat do odsiedzenia w emocjonalnym więzieniu zwiększyła się. No i co z tego? Są ważniejsze sprawy; na przykład nasz film numer cztery. Albo to będzie produkcja życia, albo rzucam tą zabawę w cholerę. Muszę się postarać. Bo wbrew temu, jak sprzecznie to wygląda, bardzo chcę, żeby nam się udało.

…drowning past regrets
in tea and cigarettes…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz